poniedziałek, 28 stycznia 2013

Hełm maskowiec

Zaczynam powoli kompletować rzeczy niezbędne do odtwórstwa wschodnich Słowian. Tym razem będzie to koczownik. XII-XIII wieczny konny wojownik-łucznik. Mam nadzieję, że równie szybko jak ze strojem uda mi się podciągnąć w opanowaniu konnej jazdy. Hełm wzorowany na znalezisku z Ukrainy, z miejscowości Kowale niedaleko Kijowa, datowanym na 1150-1250 r. Rekonstrukcję wykonał mój ulubiony polski płatnerz MAZIAR's WORKSHOP.

Zagłębiając się w historie wschodnich sąsiadów można jasno stwierdzić silne wpływy ludów koczowniczych z kultury Czarnych Kłobuków. Między innymi ludy tatarskie, Oguzów i Brendejów wpisały się w obronę wschodniej Europy przed najazdami innych ludów koczowniczych.

Co ciekawe słowo "kłobuk" silnie przeniknęło do naszej kultury. Kłobuk – to bajkowy stwór z mazurskich i warmińskich bajań wzięty. W diable zwanym Kłobukiem odnaleźć można bardzo stare ślady mitologii Słowian i Bałtów, choć „kłobuk=kołpak” jako czapka wskazywałby raczej step i najazdy koczowników. Kłobukami nazywane są również kapelusze zakopiańskie.

Pierwotnie słowo "kłobuk" prawdopodobnie oznaczało czarnego koguta... ? Może chodzi o zwinność i zaciętość walki koczowniczych ludów?

sobota, 17 listopada 2012

Na Swaroga! uff, patera już gotowa

Moja pierwsza ceramiczna praca... już jestem po wypaleniu i na dodatek bardzo zadowolony.... po drodze było troszkę kłopotów..., a to teściu mi jeden z elementów niechcący odłamał, albo szkliwo które miało być tym szkliwem nie było tym szkliwem... :) koniec, końców efekt jest niesamowity, przynajmniej dla mnie... jak jej się przyglądam, faktycznie dostrzegam zmieniające swój obraz Słońce. Teraz kolej na następne do kolekcji. :D

 
  


środa, 14 listopada 2012

Patera - Na Swaroga!

Dzisiaj poszła do pieca już poszkliwiona duża patera na której jest Ręka Boga i Symbol Swaroga. Mniejsza do kompletu już schnie, a w przygotowaniu miski na zupę i kubki do picia. Mam nadzieję, że przypadną do gustu. Na pierwszym zdjęciu, nasz gmerek w kształcie Mokoszy.




 Efekt końcowy szkliwienia, a jutro o tej porze pewnie ją wyciągnę... ależ teraz mam stresa :D


piątek, 2 listopada 2012

Dziady, karaboszki kontra Halloween

I jak tu się nie irytować... że niby ze sHameryki do nas dotarło to świętowanie halołinowe... te dynie i inne popkulturowe cudactwa. Wypowiada się niepochlebnie kościół, choć nie tylko...
Moi drodzy nie zapominajcie, że święto to zawdzięczacie swoim pogańskim praprzodkom żyjącym na terenach obecnej Rzeczpospolitej... Dziady, o których tu piszę są przedchrześcijańskim obrzędem Słowian obchodzonym dwa razy w roku – wiosną i jesienią. Jego zasadniczym celem było nawiązanie kontaktu z duszami zmarłych i pozyskanie ich przychylności. Światła, które ongiś palono, aby ułatwić duszom zmarłych przodków odnalezienie drogi do domu na przygotowaną strawę, przetrwały do naszych czasów w formie zniczy na cmentarzach. A tak popularne dynie, to nic innego, jak karaboszki, czyli w dawnych czasach rzeźbione w drewnie maski przedstawiające duchy przodków.
Przykre jest, że w Polsce nie uczymy naszych dzieci  pięknych tradycji i mitologii słowiańskiej... wszyscy za to wiedzą kto to Zeus... ehhh

Podsumowując Halloween. Piękna tradycja w formie dość kiczowatej, bo z USA... miłe bo kościół na tym już kaski oj nie zarobi, oj nie.... :)

czwartek, 18 października 2012

Pod okiem Mokoszy

Rusza powoli mój mały warsztat rękodzieła. Mam nadzieję w najbliższym czasie zaliczyć jakieś warsztaty dawnych rzemiosł... głównie interesuje  mnie wiedza o technologi produkcji z tamtego okresu.



sobota, 29 września 2012

Mazurskie klimaty

Na zakończenie wspaniałego urlopu troszkę zdjęć Ludoszowych noży i olbrzymich orzechów rosnących przy domku w którym mieszkaliśmy, oraz niestety ostatni zachód słońca na mazurskich jeziorach, widziany z pokładu łodzi.

-------
-------
 
-------
-------
-------
Ostatni mazurski zachód